wtorek, 27 kwietnia 2010
Nareszcie skończyłam obrazem z Wieżą Eiffela :)



Niestety nie doczekał sie jeszcze ramki ale mam nadzieję, że niebawem zawiśnie sobie w pokoju w ładnej oprawie :o) Mulinę oczywiście dobierałam "na oko", a kanwa zafarbowana cebulą :P

Dla porównania pokażę oryginał, na którym się wzorowałam. (podlinkowany by elisabii)



Oczywiście różni się bardzo... bo jestem chyba za leniwa, żeby wykonać tyle czarnych krzyżyków. No ale za to stworzyłam swoją niepowtarzalną wersję tego obrazka.
wtorek, 20 kwietnia 2010
Ostatnio naszła mnie ochota na ciasteczka z ziarnami, dlatego znalazłam kilka przepisów, zmiksowałam je i wzięłam się za pieczenie. W efekcie ciasteczka wyglądają tak:



Składniki:

4-5 szklanek musli z owocami, orzechami, migdałami, pestkami dyni, ziarnami słonecznika, kokosem
   1 szklanka mąki
   1 szklanka cukru
   1 kostka masła
   1 łyżka miodu
   3 łyżki mleka
   1 jajko
   1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
   1 cukier cynamonowy



Sposób przygotowania:

Wszystkie sypkie składniki dokładnie wymieszać w misce. W rondelku rozpuścić masło, dodać mleko i miód. Rozgrzać i wlać do miski z musli. Dokładnie wymieszać wszystkie składniki.



Na koniec dodać roztrzepane jajko i wymieszać. Gotową masę formować w kulki wielkości orzecha włoskiego i spłaszczać łyżką.



Piec w temp. 180o przez ok. 15 min. Po upieczeniu do wystygnięcia będą miękkie. Na koniec można je oblać czekoladą.



Jeśli ktoś lubi takie ciasteczka to polecam :o)

czwartek, 15 kwietnia 2010
Ciągle tylko hafty i hafty, aż zapomniałam wspomnieć, że pomiędzy krzyżykami staram się też coś czytać. Niedawno zaczęłam lekturę książki Olgi Tokarczuk "Prowadź swój pług przez kości umarłych".




Jest to opowieść, której akcja toczy się w Kotlinie Kłodzkiej, w małej wsi Lufcug. Znajduje się w niej zaledwie 7 domów, z czego zimą zamieszkałych jest jedynie 3, gdyż reszta woli przeczekać do wiosny w bardziej sprzyjających warunkach. Mianowicie, zimą Lufcug jest niemalże odcięty od świata.

Główna bohaterka, Janina Duszejko, jest osobą mającą swój własny świat, przepełniony astrologią i eterycznością, w którym każda rzecz, zwierze czy człowiek posiada nadane przez nią imię. Przez tą swoistą indywidualność, uważana jest powszechnie za wariatkę. Jej ogromną pasją, obok zwierząt, jest astrologia i horoskopy. I to właśnie dzięki umiejętności ich odczytywania, wpada na trop zagadki kryminalnej... Ale czy uda jej się przekonać innych do powagi swojego odkrycia??? Sama jestem ciekawa...

Książka przepełniona jest niesamowicie dokładnymi opisami przyrody, krajobrazów, ludzi, tak że czytelnik bez problemu jest w stanie sobie to wszystko wyobrazić. Można wręcz odnieśćwrażenie, jakby się w tym wszystkim uczestniczyło :o) Gorąco polecam.


 W związku z nawarstwiającymi się sprawami różnego typu (święta, praca, choroba) narobiło się troszkę zaległości. No wiec z tego co udało mi się zarejestrować mogę pokazać moje nowe guziczki :)





Poza tym ciągle, choć bardzo mozolnie powstaje obrazeczek z wieżą Eiffela.






Poza tym dostałam super zlecenie na "zośkę" robioną na szydełku. Przy czym muszę zaznaczyć, że wcześniej nie za bardzo lubiłam szydełko, ale się jakoś przemogłam. Zrobiłam zośkę, a nawet trzy ale niestety nie zrobiłam im jeszcze zdjęcia .... i to by chyba było na tyle jeśli chodzi o zaległe moje prace. :o)
środa, 14 kwietnia 2010
Od zawsze wiadomo, że śmierć jest naturalną częścią życia, niektórych spotyka wcześniej, drugich później; dla jednych jest łagodna, spokojna, dla innych tragiczna i nieoczekiwana. Śmierć. Budzi wiele uczuć: żal, ból, smutek, rozgoryczenie, gniew... Stawiamy podstawowe pytanie: DLACZEGO?? Dlaczego właśnie on/ona, dlaczego teraz, dlaczego w taki sposób?
Czas śmierci jest momentem refleksji dla tych, którzy żyją. Dopiero w momencie, kiedy ktoś nas opuszcza zaczynamy się zastanawiać, kogo tak naprawdę straciliśmy... i dopiero wtedy zauważamy, że osoba, której już nie ma była kimś niezwykłym, wyjątkowym, nieprzeciętnym, kogo będzie nam brakować. Dostrzegamy w tej osobie człowieka. Zaczynamy o tym rozmyślać... dopiero wtedy, kiedy śmierć zagląda nam do okien.
Ja zadaję sobie pytanie DLACZEGO DOPIERO TERAZ??? Dlaczego dopiero teraz o tym mówimy, przecież było tyle czasu, żeby choć wspomnieć dobre słowo o człowieku. Ale nie... w zamian za to słychać było ciągłe pretensje, naśmiewania się z rzeczy, które teraz dziwnym trafem uważa się za przejaw wspaniałych, naturalnych cech... człowiek musi umrzeć, żeby reszta dostrzegła w nim człowieka...


Od soboty oglądam telewizję ze łzami w oczach... z jednej strony dlatego, że nie umiem sobie poradzić ze współczuciem dla rodzin, które poniosły ogromne straty, kiedy słyszę, że dzieci nie będą miały już taty, albo mamy, że już nigdy nie zobaczą dziadka, że mąż nigdy nie pocałuje żony i nie zrealizują swoich marzeń... z tego powodu jest mi przykro i szczerze współczuję bliskim tak ogromnej straty. Z drugiej strony jestem zdruzgotana i trochę zdezorien-towana bo momentami powiewa mi obłudą i zakłamaniem, żalem na pokaz... Media według mnie, działają na zasadzie wyścigu szczurów, gonią za sensacją. Nie było by w tym może nic złego, gdyby ta sensacja miała znaczenie dla społeczeństwa, informowała o ważnych wydarzeniach, ludziach, zjawiskach, informowała o "prawdziwej prawdzie". O takiej prawdzie, która ma prawdziwe znaczenie. Tymczasem słyszy się super newsy o rzeczach błahych, z których tworzone są niemalże sensacje roku, albo ciągle na pierwszym planie są rzeczy złe, wojny, kłótnie, niesprawiedliwość. Rzadko zdarza się, że wiadomością dnia jest codzienna miłość, piękno, przyjaźń, dobry człowiek.  To jest nudne, mało atrakcyjne. Dobre wiadomość pojawiają się jedynie w obliczu tragedii, kiedy tradycja wymaga dobrego wspominania zmarłych... Dziwny jest ten świat... Ale to jest tylko moje odczucie, i nie mam zamiaru nikogo obrazić... Zmierzam do tego, że czasami warto powstrzymać się od pogoni za sensacją, trendami, które nie są przychylne dla innych, które mogą niesprawiedliwie ocenić człowieka. To wystarczy, żeby później nie żałować swoich słów i osądów. Mówmy o ludziach dobrze za ich życia, bo po śmierci oni już nie usłyszą naszych ciepłych słów, a nawet jeśli, to nie będzie nam dane zobaczyć życzliwego uśmiechu na ich twarzy... A to jest najszczerszy  i najserdeczniejszy  gest mówiący DZIĘKUJĘ.

Zastanawiałam się, do jakiej kategorii przypisać tę notatkę. Postanowiłam umieścić ją właśnie tutaj, ponieważ chciałabym zakończyć ją cytatem z mojego ulubionego serialu jakim jest "Grey's Anatomy. Chirurdzy". V sezon zakończył się słowami, które są pewnego rodzaju parafrazą słów ks. Twardowskiego: "Śpieszmy się kochać ludzi..."

„Lekarze spędzają mnóstwo czasu na myśleniu o przyszłości, planowaniu jej, zbliżaniu się do niej. Ale w pewnym momencie zaczynamy rozumieć, że życie dzieje się tu i teraz. Nie po studiach, nie po rezydenturze, w tej chwili, i już. Mrugniemy – i przegapimy je.

[Zatrzymajcie się i zastanówcie, czy] powiedzieliście to kiedyś? Kocham cię. Nie chcę żyć bez ciebie. Zmieniłeś moje życie. Powiedzieliście to? Mieliście plany, ustalaliście cel i zbliżaliście się do niego. Zatrzymajcie się czasem. Nacieszcie się tym. BO TO WSZYSTKO. Być może jutro Wszystko stracicie...”

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Skopiuj CSS